Zimna Zośka z(a)biera truskawki

 

Wiosenne truskawki: wyczekiwane przez cały rok pierwsze zbiory tych słodkich owoców na ogół przypadają na koniec kwietnia/początek maja. Chętnie serwujemy je wówczas w towarzystwie bitej śmietany i innych słodkości, dumni z efektów naszej ogrodniczej pracy. Te miłe plany może niestety pokrzyżować pogoda, która – tylko w ciągu ostatnich kilku dni udowodniła, że nic nie straciła ze swojej słynnej kapryśności.

Czy tzw. „zimna Zośka” oraz towarzyszący jej „zimni ogrodnicy” to tylko ludowe porzekadło? Badania naukowe przeprowadzone na podstawie danych ze stu lat (!!!) wykazały, że…. zdecydowanie NIE. O co konkretnie chodzi? Otóż niemal każdego roku występują, zwłaszcza w połowie maja, znaczące ochłodzenia (spadek temperatury o więcej niż 10°C). Trwają one z reguły kilka dni, choć nie zawsze ciągiem (rozdzielane są często blokami zdradliwie ciepłych dni). Oczywiście nie zawsze wygląda to tak jak pamiętna majówka w 2011 roku, kiedy najzwyczajniej w świecie sypał śnieg, niemniej jednak standardem są nocne temperatury spadające nawet o kilka stopni poniżej 0°C.

Wrażliwe sadzonki

Trzeba pamiętać, że kwiatom truskawek naprawdę niewiele trzeba, żeby przemarzły. Zabójcza okazuje się dla nich temperatura już na poziomie -2 °C. Ciut większy mróz (o stopień niższy) wytrzymują czasem zawiązki oraz nierozwinięte pąki. Ale już czterostopniowy mróz gwarantuje nam, że za dzień lub dwa nasz ogród pokryją kwiaty z czarnymy środkami. Dotyczy to zwłaszcza tych sadzonek, których kwiatostany wystają poza obręb liści. Warto przywołać chociażby przymrozki z 2014 roku. Zaledwie w ciągu kilku dni tzw. „majówki” producenci z regionu Czerwieńska nad Wisłą, gdzie uprawia się głównie wczesne truskawki, oszacowali, że ponieśli straty rzędu 30-70% z potencjalnych plonów (w zależności od kondycji plantacji, a przede wszystkim tego czy uprawy były w jakikolwiek sposób zabezpieczane, np. słomą lub agrowłókniną).

Wiele osób nie bierze też pod uwagę innego ważnego kontekstu. W Polsce coraz bardziej popularne stają się sadzonki pochodzące z regionu śródziemnomorskiego, co oznacza, że kapryśny, majowy klimat staje się dla nich po prostu zabójczy.

Czy to oznacza, że musimy rezygnować z tarty z mascarpone z truskawkami z naszego ogróda? Absolutnie nie. Paradoksalnie bardzo łatwo jest pomóc przetrwać sadzonkom ostatnie, majowe podrygi zimy, a zwłaszcza imieniny Zofii, Pankracego, Serwacego i Bonifacego.

Pierzynka z agrowłókniny

Do niedawna jeszcze popularne w Polsce było przykrywanie sadzonek – w tym także truskawek – powszechnie dostępną słomą. Rozwiązanie to jednak nie jest idealne, bo wahania temperatury, pogody, a więc i wilgotności (a z takimi zwłaszcza mamy w okresie wiosennym) powodują, że niezwykle łatwo o rozwój chorób grzybowych. Mało apetyczne, prawda?

Dlatego warto spróbować innowacji cenionej już przez plantatorów i uprawców na całym świecie. Innowacja ta to agrowłóknina biała, która doskonale sprawdza się zarówno w przydomowym ogródku jak i na profesjonalnych uprawach. Agrowłóknina w ogrodniczym schowku jest jak polisa ubezpieczeniowa: po prostu trzeba ją mieć, chociażby dla własnego spokoju. A w przeciwieństwie do polisy, inwestycja jest niewielka, a korzyści bezzprzeczne. Co ciekawe, agrowłóknina to nie tylko doskonały sposób zabezpieczenia się przed zośkowymi mrozami, ale również najtańszy sposób na przyspieszenie owocowania truskawek (nawet o kilkanaście dni).

W zależności od Państwa potrzeb mamy wiosenne lub zimowo-wiosenne agrowłókniny o różnej grubości (gramaturze). Nasze produkty zabezpieczą rośliny przed zmarznięciem, ale dzięki temu, że przepuszczają wodę, światło i powietrze, zapewnią im optymalne warunki dla procesu wegetacji.

Zakup agrowłókniny białej Geocover to inwestycja nie tylko w najwyższą jakość, ale przede wszystkim – inwestycja na lata. Produkt ma wzmacniane brzegi, podwójnie wzmacniane łączenie i jest odporny na trudne warunki atmosferyczne. Ze względu, że obie strony materiału są identyczne, agrowłóknina jest też wygodna w stosowaniu.

Szukasz sposób na zimną Zośkę? Mamy go tutaj.